Czy nasz świat jest tak naprawdę maja – czyli iluzją, złudzeniem jak twierdzili starożytni? Według zwolenników teorii symulowanej rzeczywistości tak właśnie można ją opisać. Wizja świata w kultowym już filmie sióstr Wachowskich zainspirowała wielu do szukania dowodów na to, że nasz świat jest tylko wirtualny. Koncepcja zainteresowali się również naukowcy, którzy oceniają prawdopodobieństwo tego, że nasz świat jest bazowym/podstawowym na 50 proc.

9 dowodów na to, że nasz świat to matrix:

Rzeczywistość istnieje bo ktoś ją obserwuje?

Z punktu widzenia fizyki kwantowej ludzki umysł w pewnym stopniu kreuje rzeczywistość. Istnieje nieskończona ilość możliwych wariantów, a obecność obserwatora pozwala urzeczywistnić jeden z nich. Mowa oczywiście o tzw. efekcie obserwatora przedstawionym w kwantowej interpretacji doświadczenia Younga. John Wheeler uważa, że ponieważ obserwator współdecyduje o obserwacji, tym samym steruje swoją rzeczywistością…

Oczy mogą kłamać…

Żyjemy w naszym mentalnym wyobrażeniu świata – postrzegamy go bowiem naszymi zmysłami. To one pozwalają nam go opisywać w tzw. obiektywny sposób. Ten ograniczony obraz może, ale nie musi być odwzorowywaniem obiektywnej rzeczywistości. Przykłady można mnożyć, ale do najbardziej popularnych należy case sukienki w biało – złote lub niebiesko – czarne pasy:

Sukienka z powyższego zdjęcia poróżniła internautów kilka lat temu. To samo zdjęcie, oglądane na identycznym monitorze w tym samym czasie poszczególni oglądający widzieli … inaczej. Statystycznie 57 proc. oglądających opisywała ją jako niebiesko-czarną, a 30 proc. jako biało-złotą. W mediach społecznościowych debatowano, czy suknia jest biała i złota czy niebiesko-czarna. Sprawą zainteresowały się media na całym świecie, a sukienkę badali naukowcy.

Wyjaśnili oni, że to jak widzimy tą sukienkę, zależy od typu osobowości. I tak tzw. „ranne ptaszki” przyzwyczajone do dziennego oświetlenia zobaczą sukienkę jako biało-złotą. Z mózg kolei „sowy”, przyzwyczajonej do sztucznego oświetlenia zadecyduje, że sukienka jest niebiesko-czarna. Jest jeszcze trzecia opcja: złoto błękitna, ale najmniej popularna. Może mózg wyborców tej ostatniej opcji nie mógł się zdecydować?;)

Co naprawdę widzimy?

Tak naprawdę … nasze oczy widzą tylko 1 procent widzialnego spectrum światła:

Co oznacza, że nie widzimy 99 proc. tego co nas otacza…

Uszy słyszą to co chcą…

Swego czasu internautów poróżniło to nagranie. Część odtwarzających słyszy Yanny, a kolejni Laure. Podobna sytuacja miała miejsce podczas nagrania dźwięku pewnej zabawki:

Wytłumaczeniem jest … autosugestia. Czyli słyszymy to co chcemy usłyszeć, a nie obiektywny dźwięk. Jak często nasze mózgi nas tak oszukują?

Rzeczywistość czy tylko interpretacja?

Okazuje się, że nasz mózg potrzebuje czasu na interpretację danych z otaczającego nas świata. Zajmuje mu to około pół sekundy. Czyli jesteśmy świadomi doświadczania rzeczywistości z półsekundowym opóźnieniem. Tyle czasu potrzeba, aby dane zebrane w siatkówce przemieściły się w dół nerwu wzrokowego. Następnie zostaną przetworzone przez thalmus i przekazane do mózgu… A czym jest ten tajemniczy thalmus? To wzgórze, czyli część międzymózgowia. Pozwala ono zwielokrotnić surowe dane z oka ok. 5 razy. To co do nich doda, zależy od tego, co widzieliśmy wcześniej w podobnych sytuacjach.

Podsumowując: większość tego, co widzisz, już nie istnieje (od pół sekundy). A to co widzisz możesz podzielić przez 5…

Oszukać oszusta

Mózg nas oszukuje, ale możemy to wykorzystać na naszą korzyść. Golfiści uczą się widzieć dołki większymi niż pozostali ludzie. Efekt? Do w ten sposób „wykreowanego” dołka dużo łatwiej trafić. Dlaczego? Zwolennicy teorii symulacji powiedzieliby, że to dowód na to, że rzeczywistość można zhackować, co z kolei oznacza, że żyjemy w matrixie.

Błędy matrixa

Jeśli żyjemy w zaprogramowanej rzeczywistości, to nie uniknęlibyśmy błędów. Oczywiście nasz oszukańczy mózg jest pewnie zaprojektowany do niedostrzegania niedoskonałości matrixa. Niemniej jednak przy takiej ilości danych nawet my powinniśmy czasem dostrzec błąd.

Efekt mandeli

Fiona Broome założyła stronę internetową: mandelaeffect.com, na której opisała swoje niepokojące wspomnienia. Otóż była przekonana, że Nelson Mandela zmarł w latach 80-tych w więzieniu. W 2010 roku natomiast odkryła, że Nelson Mandela … żyje. Jak się okazuje osób, które „pamiętają” alternatywną wersję śmierci z więzienia jest dużo więcej.

Zjawisko nazywane „efektem Mandeli” występuje dość często. Do najpopularniejszych należy postać 3CPO z „Gwiezdnych wojen”. W oryginalnej trylogii 3CPO ma prawą nogę srebrną… Ja zaś sądziłam (jak wielu internautów), że był cały złoty….Podobnie zresztą jak producenci zabawek i autorzy rysunków z tą postacią….

Przykłady tego efektu możnaby mnożyć. Przytoczę jeszcze jeden z rodzimego podwórka: Bogusław Linda, Psy i słynny cytat: „Co ty wiesz o zabijaniu? W rzeczywistości w filmie taka kwestia w ogóle nie pada…

O czym świadczy efekt mandeli? Jedni twierdzą, że o problemach z pamięcią. Inni doszukują się tu dowodu na istnienie światów równoległych. A może to błąd matrixa?

VR – wczujmy się w postać

Współczesna technologia umożliwia doskonałe odwzorowanie rzeczywistości w przestrzeni wirtualnej. Po nałożeniu gogli i słuchawek przenosimy się do wirtualnego świata. Nawet bez specjalnego kombinezonu szybko zapominamy o realnym świecie. Stojąc nad wirtualną przepaścią trudno nam oderwać nogi od ziemi. To tylko wirtualna przepaść, ale i tak traktujemy ją poważnie.

Może dlatego, że nasz umysł jest … stworzony do tego, aby być oszukiwanym? Jeśli nasze ciało to tylko awatar w grze, to oprogramowanie umysłu (ego)  umożliwia jak najlepsze wczucie się gracza w wybraną postać. Tę zdolność umysłu do samooszukiwania można wykorzystać i zakładając gogle VR czuć się autentycznie w wirtualnym świecie.

Ego jako wirus

To, że sami tworzymy prawie idealne odwzorowanie rzeczywistości w technologii VR może oznaczać, że nasz ktoś wcześniej też stworzył taką rzeczywistość. Być może była na tyle interesująca, że grały całe rzesze istot. W obliczu zbliżającej się fizycznej śmierci być może zechcieli przenieść swoją świadomość do gry. Czy możemy być pewni, że nie jesteśmy tylko generowanymi cyfrowo świadomościami?

A co jeśli ego zostało nam „wgrane” aby łatwiej wczuć się w grę? Przydatne na początku stało się przysłowiową kulą u nogi? Zamiast pomagać, przeszkadza w wyzwoleniu się ze strachu o życie swojego Awatara. Kim bylibyśmy bez tej „łatki” na naszych awatarach? Jak gralibyśmy wiedząc, że to tylko gra?

Granica pomiędzy ciałem i maszyną

wciąż istnieje. Ale ostatnimi laty wydaje się być mniej ostra… Po pierwsze przybywa ludzi, których ciała obfitują w mechaniczne ulepszenia. A po drugie nauka przełamuje sztywne schematy i miesza ludzkie DNA z cyfrowym. Otóż Naukowcy z Seattle przejęli kontrolę nad komputerem dzięki złośliwemu oprogramowaniu zakodowanemu w nici ludzkiego DNA.

Powyższa lista nie wyczerpuje wszystkich dowodów na istnienie Matrixu. Ale wystarczy by zacząć wątpić w realność otaczającego nas świata. Jednak jej prawdziwy cel jest inny – uświadomić, że możliwych scenariuszy jest więcej niż te podawane przez naukę. Jeśli zmienia się scenariusz, zmieniają się też zasady gry. A jeśli poznamy zasady – co będzie stać na przeszkodzie do osiągnięcia mistrzostwa?

Alicja Zamorska